Posty

5 próba odnalezienia siebie wyzwolenia się zasięgnięcia wewnętrznego spokoju ciszy rozpaczy
kawa xanax prozak jazda

cisza

nastała cisza tak okrutna i milcząca, trudna do zniesienia dokładnie znam jej melodię, każdą nutę po nucie przeszywa mi ciało kalecząc każdą bliznę na nowo ciągle wyjmuje mi szwy, które ledwie zarosły tnie dokładnie po linii zrośnięcia się rany krew płynie mi po udzie, brzuchu, nadgarstkach wielokrotnie zamilkłam i nie wiem, co powiedzieć

recykling

Chodzę boso po zimnych kafelkach stworzonych z odpadów mojego serca krystaliczna kropla wewnętrznego niepokoju obmywa mi twarz i dłonie dźwięk ciszy wypełnia mój głęboko zakorzeniony chaos i strach a w mojej głowie ciągle tylko głośne milczenie od wielu lat
Blizny na moich tkankach podskórnych przypominają mi za każdym razem gdy temperatura ciała wrze i topi się że mimo ciągłego dorastania emocjonalnego dziecko z kiedyś przypieczętowane do mnie jest już na stałe
Czasem chciałabym żyć tak szybko i niepostrzeżenie że nie zatrzymuję się w centrum miasta gapiąc się w niebo i myślę sobie, że te lecące ptaki wyglądają jak pływające serca żywych, pięknych istot, które wydają cudowną melodię dla mojej duszy tylko przejść i ich nie zauważyć, czasem pragnę nie widzieć
i kiedy już tylko milczę, wiem, że poddałam się słuchając muzyki, która kołysze moją duszę powoli spalam się, patrząc przed siebie obserwując każdy przejeżdżający samochód kroki wszystkich tych zmęczonych ludzi wiem, że pustka wewnątrz mnie pochłonęła mnie i już tylko milczę nie otwieram ust, kiedy potrzebuję, by coś powiedzieć i utrwalić te słowa na wieki schowałam się w bezpiecznej przystani zwanej samotność
Uczucie, które nie daje mi wewnętrznego spokoju jest dość ciężkie to jakbyś zobaczył tak cudownie piękny, szumiący, lazurowy ocean i chciałbyś w nim popływać, unieść się na tafli fal i patrzeć w rozgrzane słońce i niebo pełne błękitnej poświaty dającej ukojenie w czymkolwiek Ci potrzeba i nagle coś idzie nie tak, czujesz, że ten ocean jest za ogromnym tworem na Twoje myśli i starasz się chronić tę myśl, że nie umiesz pływać, i ten cudownie piękny, szumiący, lazurowy ocean pochłania Cię właśnie w całości, ograbia z jakichkolwiek nadziei, wiary, że potrafisz pływać chcesz wziąć oddech powietrza, ale Twoje usta zatapiają się i bezwiednie toniesz
już wyczerpuję swoje zasoby zbierane przez lata, by nieść coś więcej, niż pustkę chciałam być dobra, pomóc, dać nadzieję, że to wszystko jest lepsze, niż się wydaje ale dzięki szumowi oceanu wiem, że nigdy nie będzie nic lepsze niż to co wyobrazimy sobie w naszej głowie pełnej pięknych scen, które nigdy się nie zrealizują
Boli mnie każde niewypowiedziane słowo, które powinno ujrzeć światło dzienne boli mnie obojętność i dźwięk ciszy rozrywający nawet najtrwalsze serca znalazłam się w punkcie życia, gdzie nie umiem uspokoić nawet własnych drżących dłoni myśli gonią mnie we własnym umyśle, a ja nie wiem gdzie się już chować pośród tych skrytek, wszystkie już znam życie mamy jedno, a dalej nie umiemy wybaczać, kochać, akceptować moja naiwność zaskakuje nawet mnie, gdy myślę, że mogę cokolwiek zrobić a może to nadzieja, która jak mi się wydawało umarła już dawno wiem, że w każdej chwili mogę zniknąć, ale do siebie nie wrócę już nigdy /dlaczego ludzi podzieliło już wszystko?