Posty

nicość rozległa uwięziła mnie na wieki nie umiem mówić co mam na myśli by ktoś zrozumiał, że nie umiem znaleźć domu błądzę ileś tam lat mój chaos dawno już osiągnął pełnoletność moje własne myśli mnie biją samookaleczenie czy przemoc?
W moich ustach wciąż ta sama cisza w moich oczach wciąż ten sam chaos boimy się mówić, co czujemy bo mentalność otaczająca nas jest i n f a n t y l n a gdy płoniemy od wewnątrz na zewnątrz jesteśmy stateczni bo świat kiedyś okrzyknął, że łzy, uczucia, emocje są oznaką słabości
Siła i gniew zakorzeniona gdzieś wgłębi mnie wciąż nie pozwala mi normalnie żyć nie umiem przestać walczyć z tym wszystkim co wokół złe jest cisza, która krzyczy jest nie do zniesienia odnalazłam swój punkt rozumienia mój wzrok pełen jest tajemnicy i siły której nie ogarnia nikt

#nicość

ciężar myśli niewypowiedzianych gnieździ się i wciąga mnie w swoją otchłań zgnilizna ciążąca mi w głowie nie chce znaleźć ujścia a ciężar słonych ostrzy zranił moje ciało i duszę nadzieja umiera ostatnia i nawet, gdy tli się jej już reszta to ta cienka nić podcina mi żyły podtrzymuje mnie wiotka nitka, która ma pewną wytrzymałość a w pewnym momencie pęka i bezwiednie ginie wraz z tym, co podtrzymuje

#pustka

hej, powiedz jak Ci mija świat czy wokół pełno jest pięknych barw czy kochasz to co masz i nie tęsknisz za tym czego nie dano Ci czy nie brak Ci spojrzeń tajemnych sekretów wspólnie ukrywanych czy wyolbrzymiasz każdy swój dźwięk ciszy i chaosu mętnych myśli, które ranią Twój czas nieodwracalny czy warto gniewać się i siać nienawiść i złowrogość czy nie lepiej byłoby nam wszystkim pokochać siebie lub zwykle dać żyć
Zaskakujący obrót zdarzeń wiruje mi w głowie pełno dźwięków przypominających tamte chwile które rozpłynęły się jak moje wszelkie nadzieje zapomniałam w odpowiednim momencie że moja siła jest ponad tym co każdego ranka stara się mnie zwieść na tę drogę, którą iść więcej nie chciałam

Pozytywność twórcza

Jestem wściekła, jakież to podniecające Jestem wredna, jakaż to szkoda Jestem w tym sama, jaka to ulga

witaj w moim świecie

Chodzę po swojej chorej wyobraźni i szukam jakiegokolwiek cienia przed miażdżącym i rozrywającym z przepalenia sercem moja głowa ma już dosyć tych ckliwych prawd mijanek bez większego celu i ciszy, która kiedyś rozerwała mi psychikę zagojone rany zaczęły mi krwawić na znak odrodzenia ciężar zgnilizny umysłowej ciąży mi od zawsze gniew wbija mi szpilki w oczy i dusi mnie odcinając tlen nie mam więcej ochoty na słowa, że może kiedyś nie słucham rad i nie przyznam się, ale śmieję się strach wzniósł mnie na szczyt, by zrzucić z większej wysokości efektownie
Nie powiem wprost, że chcę. Nie wiem, czy rozumiesz.

Krótka historia o rozczarowaniu

Odeszłam, bo nigdy nie poproszono mnie bym została.