Posty

Każdego dnia rodzę się i umieram, czuję to w moich kościach. Tańczę na krawędzi przepaści. Ryzyko napawa mnie adrenaliną. Piękny ból sprawia, że potrafię żyć. Uzależniłam się od tego, jak kortyzol ode mnie.
Piękny ból ma wielkie, lśniące oczy Ten ból kształtuje nas, tworzy naszą osobę Jesteś bólem, który przechodzisz.
Być może to, że najbliżsi ranią Cię tak, jak robi to pistolet, z którego pocisk rozrywa Ci serce, czyni Cię mocniejszą i kuloodporną ma jakiś większy sens. Któż inny potrafiłby żyć z sercem roztrzaskanym na miliardy tkanek, którego zszycie nie będzie już nigdy możliwe. Moje imię, nazwisko, narodowość, wiek, poglądy to wszystko tylko zapis jakiegoś celu. Jestem człowiekiem, który nie godzi się na zło. Wypieram pieprzone zgliszcza diabelskiego prochu. Mój dotyk sprawia, że parzę. Mój wzrok sprawia, że przeszywam doszczętnie ciało. Mój uśmiech zawiera nieznaną tajemnicę. Mój słuch jest wrażliwy na pogardę. Mój oddech jest krystalicznym tańcem duszy. Mój wyraz twarzy nigdy nie zdradza prawdy. Moje usta wypuszczają słowa gładkie, jak puch. Wszystko, co myślisz, że czujesz jest iluzją, swoistą układanką, której tajemnicy nigdy nie zdołasz rozwikłać. Nonsens.
Indygo w mojej głowie nie daje mi przyzwolenia na cierpienie, czasem rozmyślam co bym czuła będąc biernym puzzlem wielkiej, marnej układanki głupich ludzi. Grawitacja ściąga mnie na ziemię. Próbują wzbudzić nasz strach, dopaść się do naszych fobii, rozegrać z nami grę, w której wyjdą wszystkie nasze obawy. Plują w nas bólem i poczuciem beznadziejności. Wy, ludzie zwykłej rasy, zapomnieliście o uśmiechu i szczęściu. Narzekacie, że na świecie jest tyle nieszczęścia, więc dlaczego dokładacie swoją cegiełkę i sami jesteście nieszczęśliwi?
Każdy śni swój American Dream, kto by się spodziewał, że moim są Twoje ramiona.
Ostatni raz żyjemy na tej planecie, dopijmy swoją whisky.
Z istnieniami dzisiejszej rasy rozmawia się jak z echem w pustej przestrzeni. Połknięci przez pieniądze, wydalani przez system, ludzie bezwartościowego pochodzenia. Ich Bogiem są pieniądze, pogubieni we własnym losie. Uśmiecham się, kiedy wiem, że wygrywam.
Adrenalina podnosi we mnie wszelkie poziomy wrażliwości na krzywdę. Dopada mnie w momencie, w którym każdy odwraca wzrok, staję się nieustraszona, jestem sobą. W moim życiu nie ma przyzwolenia na krzywdę, która rani słabszych. Spełniam wielką misję dla małych istnień.  Obserwuję.
Tłumię swój strach, który jest w każdym z nas. Ukrywam swoje prawdziwe ja za prozą pisaną nocą. Jestem porywczym liściem, który wiruje w swoim szaleństwie.
Ludzie wykonani ze stali, gdzie w środku echo jak w pustym pokoju. Takie czasy.